Blokada portu w Ustce. Rybacy zastawili wejście w 1993 roku [ZDJĘCIA]

Ireneusz Wojtkiewicz
Panorama zablokowanego w kwietniu 1993 roku portu w Ustce.
Panorama zablokowanego w kwietniu 1993 roku portu w Ustce. Ireneusz Wojtkiewicz
W kwietniu 1993 roku port Ustka został zablokowany przez kilkadziesiąt kutrów rybackich. Podobne akcje protestacyjne odbyły się wzdłuż polskiego wybrzeża w wielu portach.

W dzisiejszych czasach to nic nowego, od kilku lat formy protestów rybaków morskich skutkują min. blokadami wejść do bałtyckich portów, organizowanymi zazwyczaj na ich redach. Ale to, co w czasach peerelu było to nie do pomyślenia, zdarzyło się już w cztery lata po reformie ustrojowej. Dokładnie 5 i 19 kwietnia 1993 roku port Ustka został zablokowany przez kilkadziesiąt kutrów rybackich. Podobne akcje protestacyjne odbyły się wzdłuż polskiego wybrzeża w portach Gdańska, Gdyni, Helu, Jastarni, Władysławowa, Łeby, Darłowa, Kołobrzegu, Dziwnowa, Świnoujścia i Szczecina.

Powodów protestu było wiele, min. półroczne ograniczenia w połowach dorszy, zbyt wysokie ceny paliw (dwukrotnie wyższe niż na duńskiej wyspie Bornholm) oraz niskie ceny skupu ryb. Tak tę akcję protestacyjną opisaliśmy 5 kwietnia 1993 r. na łamach „Głosu Pomorza”:

„Jeszcze na kilka minut przed godziną dziesiątą niewiele zapowiadało blokadę portu w Ustce. Trawlery z „Korabia", „Ust 204 " i „Ust 206", a za nimi jeszcze „Ust 35", spokojnie zmierzały ku wyjściu z portu. Sądzono, że idą na łowiska, wszak pogoda sprzyjała połowom. Nie odpłynęły daleko. Wkrótce na redzie usteckiego portu pojawiło się kilkadziesiąt jednostek, zakotwiczyły tam. Takiego widoku na redzie Ustki jeszcze nie było.

- W akcji bierze udział czterdzieści jednostek, w tym cztery rufowce z „Korabia", dwadzieścia pięć kutrów właścicieli nigdzie nie zrzeszonych oraz jedenaście jednostek armatorów ze Zrzeszenia Rybaków Indywidualnych — wylicza koordynująca akcję protestacyjną, Teresa Świąder, przewodnicząca Komisji Zakładowej NSZZ „Solidarność" w PPiUR „Korab" w Ustce. W porcie pozostały tylko jednostki niesprawne technicznie, lecz ich załogi popierają tę akcję.

CZYTAJ TEŻ

- O tym, co gnębi polskie rybołówstwo bałtyckie mówimy i piszemy już od dwóch lat i nic z tego nie wynika, jest coraz gorzej - twierdzi Teresa Świąder. Długo wylicza związkowe i armatorskie przedsięwzięcia dla ratowania rybołówstwa. Żadnego odzewu z strony rządu, Ministerstwa Transportu. Co spotkanie w kołobrzeskiej „Barce", to nowe postulaty i większa gorycz oraz złość.

- Zdenerwowałam się w końcu tak, że w ubiegły wtorek zadzwoniłam do samego Wałęsy na numer podany w „Gazecie Wyborczej" - mówi Teresa Świąder. - Rozmawialiśmy chyba z pół godziny, do końca chyba się nie zrozumieliśmy, bo on swoje, a ja swoje. W końcu prezydent powiedział, że przedstawione mu przeze mnie problemy poruszy gdzie trzeba, postara się pomóc. Bo, jak przyznał już w żartach, lubi zjeść świeżą rybkę, zwłaszcza wędzone szproty. Chciałam mu nawet podesłać te rybki. Jednakże od naszej rozmowy do czasu blokady portów chyba nic nie uczynił, aby nam pomóc. Liczymy, że ta akcja coś nam da. Bo jeżeli nie, to 19 kwietnia znowu zablokujemy porty, a forma tego protestu będzie znacznie ostrzejsza niż obecna. Z Rowów otrzymaliśmy wiadomość, że tamtejsi rybacy nie blokowali portu, ale solidaryzowali się ze swoimi kolegami po fachu, pływającymi na większych jednostkach łowczych”.

CZYTAJ TEŻ

Zapowiadana przez naszą rozmówczynię powtórka blokady portów odbyła się 19 i 20 kwietnia 1993 r., co opatrzono tytułem „Blokada jak sztormowa wachta”. Ustka znowu była jednym z portów całego wybrzeża w których wejścia tarasowało 398 jednostek rybackich. Problemy nie zostały rozwiązane do dziś, blokady się powtarzają jako forma protestu przeciwko różnym ograniczeniom połowowym ryb, szczególnie dorszy. Dotyczą one różnego typu jednostek połowowych, w tym kutrów i łodzi do uprawiania wędkarstwa morskiego. Wszystkim grozi upadłość, konieczność przekwalifikowania zawodowego oraz złomowanie jednostek pływających. W ostatnich latach porty morskie przeżyły kolejne blokady, jakich widok i skutki po raz pierwszy zaobserwowaliśmy wiosną 1993 r. na redzie portu Ustka.

Zobacz też: Dach usteckiego dworca z koroną. Wieżyczka wróciła na swoje miejsce

Z Gwiazdami - Marek Kaliszuk - zapowiedź

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Jak pierwsza blokada w 1993 to znaczy, że za komuny było im dobrze? Czyli pełna sakwa ważniejsza była od braku wolności? I czym tu się chwalić?

Gdyby nie reformy z początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku w takim, a nie innym kształcie teraz bylibyśmy za Albanią, a rybacy dawno porąbaliby kutry na opał i złom.

Wróć na ustka.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie