Tej wsi już nie ma. Poznajcie Zalesin, zapomnianą osadę koło Ustki [ZDJĘCIA]

Włodzimierz Lipczyński
Zalesin, żniwa, lata 50. XX w.
Zalesin, żniwa, lata 50. XX w. Archiwum
W regionie słupskim jest wiele osad, które zniknęły z mapy, a także nawet i z ludzkiej pamięci. Jedną z takich miejscowości jest wieś Zalesin koło Ustki. Ponoć osadę założyli Szwedzi.

Zalesin, a w zasadzie miejsce, gdzie kiedyś była położona ta osada, leżał ok. 8 kilometrów na zachód od Ustki i 3 km na północ od miejscowości Zaleskie. Teraz ten obszar zajmuje Centralny Poligon Sił Powietrznych.

Zalesin, żniwa, lata 50. XX w.

Tej wsi już nie ma. Poznajcie Zalesin, zapomnianą osadę koło...

Na mapach niemieckich wieś Zalesin nazywa się Salesker Strand. W kronikach niemieckich od 1784 roku jest odnotowany jako osada nadmorska i do końca II wojny światowej, czyli do roku 1945, była zamieszkała przez rodziny rybackie. Miejscowość była otoczona od północy przez lasy sosnowe rosnące na wydmach a od południa miała rozległe tereny bagienne porośnięte olszyną i okresowo zalewane przez cieki i wody sąsiednich jezior Modła i Wicko. Osada była oddalona od morza o 2 km.

Osadnicy ze Szwecji

Ale na początku osada była posadowiona nad samym brzegiem morza, o czy też wspomina legenda. Głosi ona, że wieś została założona przez czterech szwedzkich rybaków. Była zima „stulecia”, około 1600 roku, kiedy rybacy na krze za dryfowali do południowych brzegów Bałtyku. Do końca zimy mieszkali w ziemiankach i jak legenda mówi żywili się tym, co złowili i upolowali. Dla przybyszów z północy teren okazał się nie tylko szczęśliwy, ale i urokliwy. Po nadejściu wiosny ukazało się piękno tego miejsca, które urzekło przybyszów i postanowili się tutaj osiedlić. Szwedzi ożenili się z kobietami z sąsiednich wiosek, a czwarty powrócił do Szwecji i sprowadził tu swoją żonę.

Pierwsza osada powstała na wydmie nad brzegiem morza. Ale podczas sztormów była ciągle podmywana. W końcu po jednej z nawałnic pod koniec XVII wieku osada została zniszczona przez żywioł. Po tym kataklizmie mieszkańcy zdecydowali się przenieść swoje domostwa w głąb lądu. Wykarczowali las w pobliżu bagien i wybudowali nową wieś oddaloną od morza o 2 km.

Rybacy i rolnicy

Zabudowa była prymitywna, domostwa powstały z miejscowych materiałów. Domy o budowie szkieletowej przypominały „mur pruski”. Była to konstrukcja drewniana, a ściany boczne zostały wypełnione gliną z miejscowego wyrobiska. Dachy domów pokryte były trzciną pozyskaną z jeziora Wicko (trzcinę z tego jeziora pozyskuje się po dziś dzień).

Zobacz też:

Kąpielisko dla mężczyzn w Ustce, usytuowane przy plaży zachodniej. Reprodukcja z albumu E. i A. Brzóska pt. "Ustka, jakiej nie znamy”.

Jak kąpano się kiedyś w Bałtyku? Ustka sprzed ponad 110 lat

Mieszkańcy trudnili się głównie rybactwem, natomiast uprawa ziemi była dodatkowym ich zajęciem. Według badacza Zalesina Arweda von Livoniusa mieszkańcy żenili się między sobą. Podobna sytuacja istniała we wsi Kluki. W zapiskach o tej wsi odnotowuje się, że „pan Klike żeni się z panią Klike”.

Wieś Zalesin pierwotnie składała się z czterech chałup. W 1937r. rozrosła się do 16 domów wzdłuż drogi wiejskiej – Dorfstrasse – mogącej mieć do 1 km długości. Trakt łączył zabudowania na przyczółku Brink z główną częścią Zalesina.

Zabudowa przetrwała do 1945 roku, ale po jej opuszczeniu przez niemieckich właścicieli miejscowość była niezamieszkana. To był czas, kiedy domy były naruszane i ograbiane przez szabrowników.

Siostry Samarytanki

Po II wojnie światowej i przyłączaniu tych terenów do Polski, w dokumentach lokalnych jest odnotowane przejęcie osady w 1947 r. przez siostry Benedyktynki - Samarytanki z Niegowa (woj. Mazowieckie). Zapisy podają, że prowadziły tu dom dziecka „Urszulka”, który później posiadał nazwę (ok. 1952 roku) „Osiedle Niepokalanego Serca Maryi” w Zalesinie.

Inne odnalezione zapisy mówią, że na początku 1946 r. w Zalesinie istniał ośrodek Sióstr Benedyktynek-Samarytanek dla dzieci niepełnosprawnych, który przetrwał do 1958 roku. Była to unikalna w skali ogólnopolskiej wieś „rodzinkowa” dla dzieci z głębszą niepełnosprawnością intelektualną. Siostry miały w tym zakresie nieprzeciętne osiągnięcia. Później teren ten został wchłonięty przez poligon wojskowy.

Dla ścisłości reporterskiej uzupełniam to, co jeszcze działo się po opuszczeniu Zalesina przez Siostry. Na podstawie rozmowy z Dorotą Jaskólską, zamieszkałą obecnie we wsi Zaleskie, mogę dodać, że zabudowę po Siostrach przejął PGR Duninowo i zasiedlił ją dwoma rodzinami swoich pracowników: Dowgiałów i Jaskólskich. Rozmówczyni - córka Jaskólskiego - dobrze pamięta ówczesną szkołę poniemiecką - jednoklasową, murowaną z czerwonej cegły. Wspomina kaplicę pozostałą po Siostrach zamienioną na pomieszczenie mieszkalne i wiele innych szczegółów, które są związane z jej zamieszkiwaniem wraz z rodzicami i licznym rodzeństwem w Zalesinie w latach 1963-1967.

Pocztówka z przełomu XIX i XX w. Ekipa i wóz ratunkowy przed Czerwoną Szopą. Slajd z wykładu "Szwedzi w Ustce" Marcina Barnowskiego.

Czerwona Szopa - historia ratownictwa morskiego w Ustce [ZDJĘCIA]

Pozostał tylko cmentarz

Obecnie jedyny ślad materialny, jaki istnieje po Zalesinie to cmentarz założony przez protestantów. Ale żeby go odwiedzić, trzeba mieć przepustkę od komendanta poligonu, bo to teren wojskowy.

Miejscowi pasjonaci historii z Ustki i odkrywcy z Zalesina w 2004 roku uporządkowali cmentarz i postawili na nim obelisk z napisami w języku polskim, niemieckim i szwedzkim o treści „Naszym przodkom”. Na cmentarzu znajdują się ziemne groby z żeliwnymi krzyżami do końca niezidentyfikowane. Są one położone na południowo-zachodnim skraju cmentarza podobno grzebano zmarłe dzieci. Natomiast w części północno-wschodniej znajduje się kwatera, w której potwierdzono pochówki, o których mowa w dokumentacji archiwalnej. W kwaterze tej są pochowane trzy zmarłe siostry zakonne (wg wywiadu z s. M. Brzozowską).

Najstarszy żeliwny krzyż protestancki odnajduję z datą 1863 roku, a pozostałe są datowane na lata 1876-1930. Z zachowanych inskrypcji na krzyżach żeliwnych można wywnioskować, że na tutejszym cmentarzu grzebano również mieszkańców niemieckiej osady Brink - oddalonej o 0,5 km na północ od Salesker Strand.

Choć Zalesin został wchłonięty przez poligon wojskowy, to jednak właśnie ten fakt uchronił od dalszej dewastacji ten cmentarz, jako jedyny ślad po zapomnianej osadzie.

Bądź na bieżąco i obserwuj:

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

iPolitycznie - Ireneusz Zyska - skrót

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Może napiszecie o stowarzyszeniu które było na cmentarzu i za pomocą wykrywaczy szukało skarbów ? Kto wyraził na to zgodę ? Cmentarz jest już zapomniany , nikt się nie interesuje , kilka lat wcześniej to poligonie strażacy dbali , za obecnego dowódcy już nie .
Wróć na ustka.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie